A może tak wyjechać w Bieszczady? Dajmy czas Nawałce

nawalka Blog

Kibic Lecha Poznań ma życie niełatwe. Z jednej strony co roku się łudzi: puchary, mistrzostwo, nowe transfery, świetna gra. Z drugiej po raz kolejny wracają te same problemy. Chybione zakupy, brak mistrzostwa, a ostatnio także jakiekolwiek sukcesu w pucharach, czy to na krajowym czy na europejskim „podwórku”.

Z perspektywy kilku lat widać jak na dłoni, że nie wszystkie ruchy zarządu były złe. Co gorsza, sporo z nich miało niezłą perspektywę, niestety nie doczekały się finału. Powód? Niecierpliwość?!

Oczekiwania sukcesów było natychmiastowe. Majstra, ewentualnie puchary mieli wywalczyć od razu kolejni trenerzy Bjelica, Djurdjević, a teraz Nawałka . Sukces tu i teraz. Niecierpliwili się zwłaszcza kibice, do których i ja się zaliczam.

Chciałbym ładnej gry, zwycięstw i trofeów. Trenera z charyzmą i najlepiej na lata, milionowych transferów, pełnych trybun itd… Tymczasem mamy stabilizację. Bez sukcesów, ale i bez widma spadku.

Czy w tym sezonie możemy oczekiwać czegoś więcej? Straty do czołówki są olbrzymie. Nawet o miejsce w europejskich pucharach będzie trudno. Do tego drużyna jest w przebudowie (latem odejdzie 8,9 zawodników), a Adam Nawałka dopiero uczy się Kolejorza.

Może więc tak, na pół roku wyjechać w Bieszczady? Przestać się denerwować, skupić na pozytywach, a od nowego sezonu z czystą głową popatrzeć na to co zaserwuje nam sztab szkoleniowy i piłkarze Lecha?

Dajmy czas Adamowi Nawałce. Nic nie zmienia się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Skoro mamy mieć zespół  na lata, potrzebna jest długofalowa praca. Efekty nie przyjdą od razu. Ale już w przyszłym sezonie możemy i powinniśmy oczekiwać gry Lecha, z której będziemy dumni.

 

 

Autor: Rafał Wąsowicz
Autor zdjęcia: Dariusz Łukarzewski
Źródło: PRO SPORT BIZNES