Niezależny Adam Nawałka. Bjelica i Djurdjević mieli problemy

nawalka 2 Blog

Nenad Bjelica pomysłodawca większości transferów z zagranicy rotował bo musiał. Ivan Djurdjević z kolei musiał udowadniać nie tylko że potrafi zaprowadzić w drużynie porządek, ale i że jego pomysły taktyczne mają sens. Ostatecznie obaj ponieśli klęskę. Tymczasem Adam Nawałka niczego udowadniać nie musi.

Dlaczego w Poznaniu nie powiodły się dwie poprzednie misje trenerów. Przecież Nenad Bjelica miał wspaniałą zaletę, potrafił wyciągnąć z wielu zawodników maksimum możliwości. Rotował pozwalał grać, był o krok od mistrzostwa Polski, o krok od Pucharu Polski, o krok od … sukcesu. Czego zabrakło? Chyba kroku w tył. Bjelica nie potrafił zrezygnować z systemu rotacji, na siłę udowadniając np. Marcinowi Robakowi, że to on jest Szefem. Szefem sprawiedliwym, choć niedowidzącym. Myślę, że nikt w szatni nie miałby pretensji o to, że Robak gra do końca kilka decydujących o koronie króla strzelców spotkań. Może zostałby na dłużej w Kolejorzu, a za rok przyczyniłby się do zdobycia tytułu? Może to jego bramek zabrakło Bjelicy, do zdobycia Pucharu Polski? Tego się już nie dowiemy. Bjelica rotował, bo musiał. Odpowiadał za większość transferów. Dodajmy bardzo kosztownych, ryzykownych, zagranicznych. Musieli więc wszyscy grać. A gdy ktoś musi grać, to inny z kolei siada na ławce…albo na trybunach. Nie koniecznie dlatego, bo jest słabszy.

Co innego z kolei udowadniać musiał Ivan Djurdjević. Trener na lata, wychowany przez klub, ale niekoniecznie mający posłuch wśród najważniejszych postaci szatni. Do tego jako wieloletnie pracownik Lecha Poznań, był nieco „uzależniony” od swoich szefów. Niesamodzielny? „Djuka” forsował więc swoje rozwiązania nieco na siłę, sprawiając że gra Kolejorza stawała się trudna do oglądania. System z trójką obrońców wydawał się wręcz ułożony pod przeciwników, którzy robili z Lechem co chcieli. Do tego Serb długo nie chciał zrozumieć, że „posiłki z drugiego zespołu” to za mało by radzić sobie na kilku frontach. Z szatni zaś dochodziły głosy o „zasadach” jakie miał wprowadzać, trener – wychowanek Lecha. Zasadach niekoniecznie podobających się wszystkim zawodnikom. Kiedy doszło więc do serii porażek jego los wydawał się przesądzony.

nawalka 1 nawalka 3

Tymczasem Adam Nawałka wydaje się być wolny od tych uzależnień i konieczności. W klubie wywalczył sobie wpływ na większość kwestii związanych z funkcjonowaniem nie tylko pierwszej drużyny. Charyzmy czy posłuchu budować nie musi. Jeden z piłkarzy zagranicznych przyznał wprawdzie, że musiał sobie wygooglać więcej informacji o Nawałce. Ale mówiąc półżartem, pół serio zapewne zauważył, że żarty w klubie się skończyły, a młodzież mocno naciska.  I to jest chyba najważniejszy aspekt predestynujący Adama Nawałkę na trenera, który osiągnie z Lechem sukces. Były selekcjoner nie jest bowiem uzależniony od całej gromady piłkarskich agentów i menadżerów. Ma wolność decyzji, posłuch w drużynie, odpowiedni warsztat, lojalny i profesjonalny sztab szkoleniowy. Do tego stawia na wychowanków. Co tu może się nie udać?

 

 

 

Autor: Rafał Wąsowicz
Autor zdjęcia: Dariusz Łukarzewski
Źródło: PRO SPORT BIZNES