W 2056 roku na Igrzyska pojedzie 100 kibiców. Reszta obejrzy je z domu!

imagination-1522291_1280 Blog

W 2024 roku Igrzyska odbędą się w Tokyo. Organizatorzy zamierzają po praz pierwszy prowadzić z nich transmisje na żywo w technologii VRC. Wiadomo. Japończycy technologicznie muszą być we wszystkim pierwsi. Wyznaczają trendy. Świat przyśpieszył z niespotykaną dotąd siłą. Zmienia się na naszych oczach. Także w sporcie.

Sprawdźmy jak może wyglądać Olimpiada 2056?

Odbędzie się zapewne w nikomu dzisiaj nieznanym Ice City na Syberii (potem w całości miasto zostanie rozebrane i zamienione na eko paliwo oraz gadżety) . Na kompletnym pustkowiu wybudowano nowoczesne obiekty i wioskę olimpijska. Jeśli chodzi o areny sportowe tylko jedna rzecz się nie zgadza. Trybuny. Na minutę przed rozpoczęciem zawodów hale i stadiony są niemal puste.

Wraz z rozpoczęciem zawodów zapełniają się. Wirtualnie. Kibice wspaniale dopingują swoich ulubieńców. Startują Francuzi, trybuny toną w trójkolorowych barwach. Amerykanie, wszędzie gwiaździste sztandary. Rosjanie, Polacy, dominują nacje zawodników którzy występują.

Po ostatnim gwizdku, konkurencji obiekt niemal natychmiast pustoszeje. Samotni zawodnicy poddawani są kontroli antydopingowej: fizjologicznej, antymenatlnej i bionicznej. Potem wracają do wioski Olimpijskiej, gdzie niemal natychmiast zasypiają w kapsułach regeneracyjnych.

Tymczasem w centrum cywilizacji (Nowy Jork?) trwają dyskusje. Świat żyje Igrzyskami. Niemal każdy dzięki nowym technologiem (XVR, XAR) może przecież z trybun dopingować zawodników. Otrzeć się o emocje, poczuć pot zwycięzcy. Niemal dotknąć tartanu bieżni, odśpiewać hymn, bić brawo zwycięzcom.

Bohaterami w pubach są jednak Ci, którzy potrafili dotrzymać kroku herosom. Informatyk Michael w finale biegu na 100 metrów, trzymał się czołówki niemal do połowy dystansu. Ratownik medyczny Jan świetni rozpoczął na olimpijskim basenie 1500 tysiąca stylem dowolnym. – Przez 200 metrów nawet prowadził –  chwali go dziewczyna przed znajomymi.

Ja to możliwe? Od kilkunastu lat Igrzyska toczą się w wirtualnej rzeczywistości. Areny i sportowcy są oczywiście prawdziwi, ale już publiczność prawdziwa wirtualnie. Można jeszcze pojechać i śledzić wydarzenia siedząc na obiekcie sportowym. Ale prawie nikt już tego nie robi. Nie ma czasu, a po za tym przeżycia niczym nie różnią się od tych wirtualnych.

Co więcej odkąd świat oszalał na punkcie zdrowia i sportowego trybu życia, każdy chce być jak herosi z bieżni, basenów, hal sportowych. A dzięki technologii VRC możemy zmierzyć się z nimi na Olimpiadzie. To jeszcze bardzo droga zabawa, ale wielu odkłada przez cztery lata, by móc wirtualnie podjąć walkę w finale 100 metrów na stadionie Olimpijskim. W ofercie jest film z tego wydarzenia, strój olimpijski, akredytacje i moc gadżetów olimpijskich.

Na razie najwyższe miejsce wirtualny Olimpijczyk zajął przed czterema laty w biegu na 10000 tysięcy metrów. Nikomu nieznany urzędnik z Czech był piąty! Jakże blisko podium…

Tymczasem światowe marki sportowe już myślą nad uatrakcyjnieniem rywalizacji. Chcą wprowadzić możliwość wirtualnej rywalizacji w grach zespołowych. Niemożliwe? Przecież pod koniec XX wieku telefony łączyły się za pomocą drutów telefonicznych. 30 lat później w Tokyo odbyła się pierwsza wirtualna transmisja. Wszystko przed nami!

 

Autor: Rafał Wąsowicz
Autor zdjęcia: materiały it
Źródło: PRO SPORT BIZNES